
Dodaj nowy dowcip:
Wpisz liczbę 370
RSS - dowcipy
Zajączek i kosiarkaPyta się wilk zająca:
- zającu, dlaczego masz takie krótkie uszy?
- Bo gdy słuchałem śpiewu słowika nie usłyszałem kosiarki ... 2007-02-28, nr 99
|
do wędkarza łowiącego ryby podchodzi strażnik:
-czy ma pan kartę wędkarską?
-nie mam!
-to jak pan może łowić ryby?
-zwycz... 2008-08-26, nr 247
|
do wędkarza łowiącego ryby podchodzi strażnik:
-czy ma pan kartę wędkarską?
-nie mam!
-to jak pan może łowić ryby?
-zwycz... 2008-08-26, nr 252
|
|
|
|
|
1446. Dlaczego Bóg jest nazywany Bogiemż Bo Chuck Noris było już zajete.
|
|
1447. Chack Norris potrafi podnieśa krzesło, na którym siedzi.
|
|
1448. Gdy Chuch Norris skakał na główke do oceanu powstało tsunami
|
|
1449. Jeśli masz złotówke i Chuck norris ma złotówke to Chuck ma wiecej od ciebie
|
|
1450. chuck norris nosi muchomorowy beret bo jak walnie z poł obrotu to beretka utrzymuje go w powietrzu
|
|
1451. chuck norris lubi biegac na siedząco
|
|
1452. chuck norris lubi bawic sie z
malpmi bo do niego są podobni
|
|
1454.
Jak Chuck Norris Kubie, tak Kuba nie odda
|
|
1455. Jak Kuba Chuckowi... I już go nigdy nikt nie spotkał
|
|
1456. Są cztery pory roku jedna należy do chacka norrisa jaka to pora pora zabijania
|
|
Zobacz jeszcze 10 kolejnych dowcipów Chucka Norrisa
|
Inne dowcipy :)
Pan Bóg rozdaje przykazania... trafił do Polaków: - Daję wam przykazanie.... - Jakie? - Nie kradnij... - NIE CHCEMY!!!!!! Pan Bóg wzruszył ramionami i poszedł dalej. Spotkał Holendrów. - Daję wam przykazanie.... - Jakie? - Nie cudzołóż..... - NIE CHCEMY!!!!!! Pan Bóg wzruszył ramionami i poszedł dalej. Spotkał Żydów - Daję wam przykazanie.... - Za ile? - Za darmo. - Dawaj dziesięć..... | Bardzo religijny facet o imieniu Jasiek znalazł się w poważnych tarapatach. Jego firma jest na krawędzi bankructwa i postanowił poprosić Boga o pomoc. Idzie więc do kościoła i zaczyna się modlić: - Boże, pomóż mi proszę, straciłem już prawie firmę i jeśli nie zdobędę pieniędzy, to pożegnam się też z domem. Proszę, daj mi wygrać na loterii. Nadchodzi dzień losowania i wygrywa ktoś inny. Jasiek wraca do kościoła: - Boże, pomóż mi proszę, straciłem całą firmę i niedługo wyrzucą mnie z mieszkania. Proszę, daj mi wygrać na loterii. I oczywiście ponownie wygrywa ktoś inny. Jasiek wraca do kościoła: - Boże, pomóż mi proszę, straciłem firmę, zabrali mi samochód, pojutrze mam eksmisję. Proszę, daj mi wygrać na loterii. I znów wygrywa ktoś inny. Jasiek wraca do kościoła: - Boże, czemu mnie opuściłeś? Straciłem wszystko: pracę, samochód, dom. Teraz moja żona i dzieci głodują. Nigdy nie prosiłem cię o pomoc i zawsze ci służyłem. Dlaczego nie pozwolisz mi chociaż raz wygrać na loterii, żebym mógł sobie poukładać życie? Nagle niebiosa otwierają się przy oślepiającym błysku światła i Jasiek słyszy Boga: - Stary, pomóż mi trochę, kup chociaż los... | Pewnego dnia Jezus zwołał w niebie swoich apostołów, i powiedział: - Na ziemi źle się dzieje. Słyszałem na temat rozprzestrzeniającej się tam pladze narkomanii i musimy coś z tym zrobić, lecz problem w tym ze niezbyt wiele o tym zjawisku tak naprawdę tutaj wiemy. W związku z tym wysyłam was wszystkich z misja na ziemie: idźcie i zdobądźcie próbki różnych narkotyków. Kiedy to się wam uda, wróćcie tutaj do mnie i razem przyjrzymy się z czym mamy do czynienia. Jak postanowił, tak się tez stało.Apostołowie udali się na ziemie i po jakimś czasie zaczęli powracać ze zdobytymi narkotykami. - Puk, puk! - rozległo się u drzwi Jezusa. - Kto tam? - Św. Piotr. - Co przytargałeś? - Marihuanę z Kolumbii. - Ok. wchodź. - Puk, puk! - Kto tam? - Św. Marek. - Co przytargałeś? - Haszysz z Amsterdamu. - Ok. wchodź. - Puk, puk! - Kto tam? - Św. Paweł. - Co przytargałeś? - Konopie z Indii. - Ok. wchodź. - Puk, puk! - Kto tam? - Św. Łukasz. - Co przytargałeś? - Opium z Indonezji. - Ok. wchodź. - Puk, puk! - Kto tam? - Święty Krzysztof - Co przytargałeś? - LSD i trochę trawki z jakichś akademików w Europie. - Ok. wchodź. I tak po pewnym czasie zebrał się już prawie cały komplet. - Puk, puk! Rozległo się raz jeszcze. - Kto tam? - Judasz. - Co przytargałeś? - FBI ! Łapska w górę, gębami do ściany i nie ruszać się! | Poszedł ksiądz na targ kupić coś do jedzenia, bo miał mieć w parafii wizytację biskupa i biskup miał zostać na kolację. Podszedł do gościa z rybami i mówi: - Oj, jaka piękna, duża ryba! Sprzedawca na to: - Pięknego skurwiela złapałem, co? Ksiądz się obruszył: - Panie, ja wszystko rozumiem - piękna duża ryba, ale żeby zaraz przy księdzu takie epitety wstyd! Sprzedawca wyjaśnia: - Ale proszę księdza - skurwiel to jest nazwa tej ryby, tak samo jak płotka, okoń czy pstrąg. - Aaa no to w porządku. Poproszę tego skurwiela. Przygotuję go na kolację z biskupem. Przychodzi ksiądz na parafię pokazuje rybę siostrze zakonnej. Zakonnica: - O jaka piękna duża ryba. A ksiądz na to: - Ładnego skurwiela kupiłem, co? Zakonnica: - Ale co ksiądz - takie słownictwo? A ksiądz wyjaśnia, że to ta ryba się nazywa skurwiel - tak jak inne, płoć czy szczupak. - Aaaa. to rozumiem. Ksiądz polecił zakonnicy żeby ta przygotowała skurwiela na kolację z biskupem. Stoi zakonnica w kuchni, skrobie rybę a tu wchodzi kucharka. - O jaka piękna duża ryba - mówi kucharka. Siostra na to: - Piękny skurwiel, prawda? - Ależ co siostra? Nie poznaję! - obrusza się kucharka. A siostra, że ta ryba się nazywa skurwiel - tak jak inne się nazywają, karp czy lin. Siostra kazała przygotować skurwiela na kolację z biskupem. Wieczorem przyjeżdża biskup, siada przy stole z księdzem i zakonnicą. Kucharka wnosi główne danie - rybę. Ksiądz biskup: - Jaka piękna, duża ryba! Na to proboszcz: To ja tego skurwiela znalazłem i kupiłem. Odzywa się zakonnica: - A ja tego skurwiela skrobałam. Na to włącza się kucharka: - A ja tego skurwiela usmażyłam i przyrządziłam. Ksiądz biskup uśmiechnął się, wyjął z torby litr wódki i mówi: - Kurwa, widzę, że tu sami swoi! |
|