
Dodaj nowy dowcip:
Wpisz liczbę 200
RSS - dowcipy
seks malzenskiRozmawia dwóch gości przy piwku... Jeden z nich mówi, że ma bardzo brzydką, pyskatą żonę. A drugi na to:
- Stary to jak Ty sobie radzisz z seksem?
... 2008-08-04, nr 223
|
Pamiętnik onanistyZ pamiętnika onanisty:
Dzień 1 - robiłem TO prawą ręką. Było cudownie!
Dzień 2 - robiłem TO lewą ręką. Było świetnie, choć nie tak dobrze jak pr... 2008-09-17, nr 277
|
blondynaPolicjant zatrzymał blondynkę jadącą motorem w wełnianej czapce
i się pyta :
-Dlaczego pani nie ma kasku?
-Bo ja proszę pana zro... 2008-06-30, nr 212
|
|
|
|
|
1966. Chuck Norris nie słucha muzyki, to muzyka słucha Chucka.
|
|
1967. tylko chuck norris umie jesc piwo hahaha
|
|
1968. Chuck Norris jako jedyny na świecie przesdł Tibie!!!
|
|
1969. Nia ma teorii ewolucji. Jest lista stworzen, którym Chuck Norris pozwala żya... :]
|
|
1971. chuck nie jest boski... to bog jest norisowy.
|
|
1972. Dlaczego Chucku Norrisie nigdy nieśpiżż
Bo jest szybszy od czasu.
|
|
1973. Dlaczeg Chucku Norrisie nie dostał głównej roli w TYTANICUżż Bo wszystkich by uratował!!!
|
|
1974. Chuck norris jest odporny na ptasią grype
|
|
1975. Chuck Norris wie gdzie sie podziały tamte prywatki
|
|
1976. Z półobrotu pieta w pysk
|
|
Zobacz jeszcze 10 kolejnych dowcipów Chucka Norrisa
|
Inne dowcipy :)
Pani kazała na lekcję przygotować dzieciom historyjki z morałem. Historyjki mieli dzieciom rodzice opowiedzieć. Następnego dnia dzieci po kolei opowiadają: Pierwsza jest Małgosia. - Moja mamusia i tatuś hodują kury - na mięso. Kiedyś kupiliśmy dużo piskląt, rodzice już liczyli ile zarobią, ale większość umarła. - Dobrze Małgosiu a jaki z tego morał? - Nie licz pieniędzy z kurczaków zanim nie dorosną. - tak powiedzieli rodzice - Bardzo ładnie. Następny Mareczek: - Moi rodzice mają wylęgarnie kurcząt. Kiedyś kury zniosły dużo jaj, rodzice już liczyli ile zarobią, ale z większości wykluły się koguty. - Dobrze Mareczku a jaki z tego morał? - Nie z każdego jajka wylęga się kura - tak powiedzieli rodzice. - Bardzo ładnie. No i wreszcie grande finale czyli prymas Jasio (pani łyka valium): - Łociec to mnie tak pedział: Kiedyś dziadek Staszek w czasie wojny był cichociemnym. No i zrzucali go na spadochronie nad Polską. Miał przy sobie tylko mundur, sten'a, sto nabojów, nóż i butelkę szkockiej whisky. 50 metrów nad ziemią zauważył że leci w środek niemieckiego garnizonu. Niemcy już go wypatrzyli, więc dziadek Staszek wychlał całą whisky na raz, żeby się nie stłukła, odpiął spadochron i spadł z 20. metrów w sam środek niemieckiego garnizonu. I tu dawaj! Pandemonium! Dziadek Staszek pruje ze sten'a! Niemcy walą się na ziemię jak afgańskie domki! Juchy więcej niż na filmach z gubernatorem Arnoldem. Z 80 ubił i jak skończyły mu się pestki wyjął nóż i kosi niemrów jak Boryna zboże. Na 30 klinga poszłaaaa, pozostałych dziadek zarąbał z buta i uciekł. W klasie konsternacja. Pani, mimo valium w spazmach, pyta się : - Śliczna historyjka dziecko ale jaki morał? - Też się taty pytałem a on na to: "Nie wkur**aj dziadka Staszka jak se popije" | Siedzi pięciu znajomych w barze. Bawią się świetnie, oprócz jednego, który siedzi jakiś markotny. - Słuchaj stary, co ci jest? Czemu jesteś taki ponury? - Aaa, bo się okazało, że moja żona ma AIDS. Zapadła cisza. - Panowie, ja tylko żartowałem, a wy wszyscy tak pobledliście... | Pewna pani wybrała się do Afryki na safari i zabrała ze sobą swojego pupila - pudelka. W trakcie wyprawy piesek wypadł z jeepa, czego nikt nie zauważył. Biegł za samochodem, biegł, biegł... ale nie dogonił. Nagle słyszy gdzieś za sobą szelest i kątem oka dostrzega zbliżającego się lamparta. Zadrżał ze strachu, przed oczami przeleciało mu całe życie. Wtem jednak patrzy, a kawałek dalej w trawie leżą jakieś poobgryzane szczątki. "Może nie wszystko stracone" - myśli pudelek i dopada padliny. Lampart wyłazi z krzaków, patrzy, a tam jakiś dziwaczny mały stwór coś wpierdala, ciamka, mlaska. Lampart już - już ma na niego skoczyć, ale słyszy jak stwór mruczy do siebie: " Mmmm... jaki smaczny ten lampart...rarytas... mięsko palce lizać... a kosteczki - co za rozkosz...". Lampart przeraził się i dał nura w krzaki. "Całe szczęście, że mnie nie widział ten mały diabeł, bo zżarłby mnie jak dwa razy dwa" - myśli uciekając. Pudelek odetchnął, ale zauważył, że na drzewie siedzi małpa, która najwyraźniej obserwowała całą sytuację, bo minę ma zdziwioną. Nagle małpa puszcza się biegiem za lampartem i wrzeszczy. "Oj, niedobrze" - myśli pudelek. "Ta cholerna małpa wszystko mu wygada. Co robić?" Małpa faktycznie dopada lamparta i opowiada mu, jak to został wystrychnięty na dudka. Lampart wkurwił się strasznie. Kazał małpie wsiąść mu na grzbiet i wrócić ze sobą na polankę, żeby była świadkiem tego, jak rozprawi się z tym stworem. Wracają, patrzą, a tam pudelek rozwalony na grzbiecie, dłubie w zębach pazurem i gada do siebie: "Gdzie do cholery ta małpa? Wysłałem ją po kolejnego lamparta a ta cipa, nie wraca i nie wraca..." | Do miasta zjechał znakomity cyrk z atrakcją numer jeden - tresowanym krokodylem. Publika siedzi na widowni, program leci po kolei, ale wszyscy czekają na gwóźdź programu. Wreszcie wychodzi treser i zagaja: Oto ów krokodyl wytresowany przeze mnie i pokażemy państwu teraz kilka sztuczek. Wtacza się olbrzymi krokodyl z olbrzymią paszczą w której widać olbrzymie zęby. Treser wkłada do jego paszczy rękę - krokodyl zamyka paszczę. Treser mówi "Puszczaj" - krokodyl puszcza, treser wkłada do paszczy głowę, krokodyl zamyka paszczę. Treser mówi "A teraz puszczaj" i krokodyl puszcza. "Proszę państwa, teraz absolutny numer jeden". Treser spuszcza spodnie, wyciąga ptaszka i .... wkłada go w otwartą paszczę krokodyla. Krokodyl zamyka paszczę. Treser chwilę tak stoi i mówi "A teraz puszczaj". Krokodyl nic. Treser jeszcze raz - "puszczaj". Krokodyl nic. Zdenerwowany treser łapie za metalowy pręt i wali z całej siły krokodyla po głowie. Zbity krokodyl otwiera w końcu paszczę. Treser zapina spodnie, bierze kilka głębokich oddechów i mówi: "To jest naprawdę łagodny krokodyl. Możecie się sami państwo przekonać. Może ktoś chciałby spróbować?" Cisza na widowni, nikt nie ma odwagi itd.. Nagle, po kilku minutach z jednego z oddalonych rzędów podnosi się ręka, wstaje stara babcia i mówi słabym głosem "Proszę pana, ja bym chciała spróbować, ale żeby mnie pan tak nie bił tym prętem po głowie"..... |
|